Go to Top

CHWDP

Beata od dziecka była zdrowo puknięta. Wychowana na książkach o rycerzach na białym koniu chciała naprawiać świat. Ucieczka w książki chroniła ją bowiem przed beznadzieją domowej egzystencji. Dobrze pamięta, jak w liceum na zakończenie szkoły przyznała publicznie, że chce pracować w milicji. Sympatyków raczej jej to nie przysporzyło… Po szkole nie chciała kontynuować nauki. Chciała być kobietą w mundurze.  Uparta jak osioł w końcu dostała to, czego pragnęła, wbrew woli rodziny i znajomych.

Lepszy sort – tak Beata myślała o Policji. Już na samym początku odbiła się od ściany. Wśród mężczyzn, będąc rodzynkiem nie było jej łatwo. Seksistowskie dowcipy,  pogarda w oczach kumpli. Bardzo dobrze zapamiętała pierwszy obchodzony w służbie Dzień Kobiet. Naiwnie, z radością, w odprasowanym mundurze udała się do auli. Była jedyna w mundurze. Dowcipy z Paniami, uhahani Komendanci zdobyli się na krótką przemowę, zanim wręczyli każdej symboliczny kwiatek. Beata do dziś pamięta jedno zdanie: Kobiety nie są w Policji potrzebne, ale łagodzą obyczaje i na niektóre przyjemniej czasem popatrzeć… Szlag ją trafił. Wyszła. To był jej ostatni raz na takiej imprezie.

W sumie to nigdy nie przyzwyczaiła się do zachowań w pracy. Przed rodziną nie chciała przyznawać się do błędu. Z czasem zastraszona dziewczyna upodobniła się do chamskich bezczelnych kolegów, odpłacając im pięknym za nadobne. To jej nie ustrzegło jednak przed wieloma przykrościami :

  • usiłowaniem gwałtu w pociągu gdy jechała do Szkoły Policyjnej
  • nieprzespanymi nocami w tej szkole, podczas których albo pilnowała drzwi swojego pokoju, albo przestawała na korytarzu, aby pijani koledzy się do niej nie „dobierali”
  • obmacywankami w pracy
  • propozycją awansu w zamian za usługi seksualne.

Skupiła się na pracy – nawet kosztem rodziny. Uparta jak osioł pracowała dwa razy ciężej od innych. Nie, nie chodziło o bycie im równym. Po kilkunastu latach i tak wiedziała o tym, że jest od nich lepsza i jako człowiek i jako policjant. Chciała tylko pomagać, bazując na swoich doświadczeniach. Pomagać tym, którzy z takim życiem sobie nie radzili. Nie zawsze było łatwo. Przepłakała wiele nocy z powodu ostracyzmu w tym tzw. męskim zawodzie. Może, gdyby siedziała w zaciszu pokoju i zajmowała się sprawami płac, kadr, szkoleń – byłoby lepiej. Ale ona nie widziała tam miejsca dla siebie. Chciała adrenaliny, zatrzymywać sprawców przestępstw i w swojej naiwności chciała zwykłej sprawiedliwości. Niestety ze sprawiedliwością bywało różnie, a jej trudno było to zaakceptować.  Chodziła na pogrzeby po samobójstwach swoich kolegów, którzy w tej pracy sobie nie poradzili. Czara goryczy przepełniła się u niej, kiedy dostała od Prezydenta III RP srebrny medal. Taki sam medal dostała inna Pani ta, która była przyjaciółką, przyjaciółki itd. Nie odebrała medalu.

Godziła się na to, że ze względu na płeć nie chcieli jej awansować na wyższe stanowisko w wydziale, że śmiali się, gdy dowodząc akcją skręcała się z bólu bo miała okres. Teraz nie ma już tych problemów. Skończyła służbę i robi to, co zawsze było jej konikiem. Zajmuje się ludźmi. Czy nienawidzi mężczyzn? Nie. Z wieloma kolegami z pracy jest zaprzyjaźniona. Z tymi, którzy nie udawali samców alfa i przydatności do służby nie mierzyli obwodem bicepsa ani ilością tatuaży.

Pytanie ile w Beacie kobiecie z kobiety zostało?

Po latach bycia twardą, hamowania emocji odcięła się od tego, co może ranić. Pali, klnie jak szewc. Nie wie, kim do końca jest, czy jest teraz sobą, czy tylko siebie udaje.

,

Dodaj komentarz

Loading...
Facebook Messenger for Wordpress